Sprawozdanie z międzynarodowej konferencji - Warszawa, 25 marca 2010 r. PDF Drukuj Email

W dniu 25 marca 2010 r. odbyła się w hotelu „Sobieski” w Warszawie międzynarodowa konferencja pt. „Rola i formy dialogu społecznego w sytuacji globalnego kryzysu gospodarczego oraz wymiana dobrych praktyk”. Przybyło blisko 90 uczestników, zainteresowały się nią również media.



Rozdziały:




Wprowadzenie

Temat konferencji jest ważny i wyjątkowo aktualny. Jak podkreślił otwierający spotkanie Jacek Rybicki (Sekretarz Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”) – w ciągu ostatnich 13 miesięcy aż 640 tysięcy osób straciło w Polsce pracę. Mimo, iż rząd na początku twierdził, że kryzysu nie ma, doszło wreszcie do spotkania przedstawicieli pracowników, pracodawców i władz państwowych w ramach Komisji Trójstronnej, aby wspólnie wypracować narzędzia walki z tym bolesnym społecznie faktem.

Właśnie z tej inicjatywy zrodził się projekt Funduszu Gospodarczego, którego celem – jak podkreśliła Maria Żytko (Prezes „Funduszu Gospodarczego Sp. z o.o.”) – jest szukanie nowych form dialogu na czas kryzysu, możliwości porozumienia pracodawców i pracowników.

W ramach projektu zorganizowano cykl szkoleń dla związkowców NSZZ „Solidarność” i zagranicznych partnerów. Szkolenia te – jak zauważyła dr Anna Reda (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) – przygotowywały liderów związkowych do skutecznych działań w obliczu kryzysu, do właściwych form dialogu z pracodawcami. Były tez okazją do wymiany praktyk i doświadczeń antykryzysowych.

Sesja I: Prawne i ekonomiczne regulacje w kryzysie gospodarczym


Dr Maciej Krzemiński:

Kryzys w Polsce przebiega stosunkowo łagodnie, co wynika raczej z biedy naszego kraju, niż z przenikliwości polskich instytucji.

Pozytywne doświadczenia kryzysu to: wysoka świadomość pracobiorców zgadzających się na czasowe obniżenie świadczeń za cenę utrzymania miejsc pracy, wzrost produktywności oraz wypracowanie różnych, wcześniej niespotykanych, modelów dialogu.

Dr Maciej Zieleniecki:

Przewidzianych przez ustawę antykryzysową świadczeń przedsiębiorcy nie wykorzystują. Uzyskanie statusu przedsiębiorcy w trudnościach jest bardzo rygorystyczne, zaś zakres wsparcia nie jest zbyt wysoki. Procedura uzyskania świadczeń jest skomplikowana, scentralizowana i zbiurokratyzowana.

Prof. Jakub Stelina:

Ustawa antykryzysowa stworzyła instrumenty prawne godzące w interes pracownika, ale też dająca mu wsparcie z puli świadczeń socjalnych. Z instrumentów wsparcia pracodawcy nie korzystają. Tym samym główną realną ofiarą walki z kryzysem stał się pracownik.


Czy mechanizmy chroniące miejsce pracy w okresie kryzysu w Polsce są dobre i czy jest ich wystarczająca ilość? – tak określiła problem prowadząca I sesję nt. prawnych i ekonomicznych regulacji w kryzysie, Katarzyna Zimmer-Drabczyk (Kierownik Biura Eksperckiego KK NSZZ „Solidarność”). W wyniku wielu kompromisów powstała ustawa antykryzysowa, ale jej realizacja wygląda mizernie: do marca 2010 roku o pomoc zwróciły się zaledwie 124 przedsiębiorstwa, zaś urzędy wydały zaledwie 15 zaświadczeń. Dlaczego tak się dzieje?

Dr Maciej Krzemiński (Uniwersytet Gdański) naświetlił ekonomiczny kontekst kryzysu: jego przyczyny, przebieg, sposoby walki, zarówno w skali makroekonomicznej, jak i mikro, na poziomie przedsiębiorstw. Było do przewidzenia, że kryzys nastąpi – wiedza o cyklu wahań koniunkturalnych należy do elementarza ekonomisty. Zaskoczył raczej fakt, że nie przewidziały go i nie przygotowały się na niego znaczące dla polityki finansowej instytucje.

Kryzys w Polsce przebiega stosunkowo łagodnie – stwierdził dr Krzemiński – co wynika raczej z biedy naszego kraju, niż z przenikliwości polskich instytucji. Zwrócił również uwagę na już widoczne pozytywne doświadczenia kryzysu: wysoką świadomość pracobiorców zgadzających się na czasowe obniżenie świadczeń za cenę utrzymania miejsc pracy, wzrost produktywności oraz wypracowanie różnych, wcześniej niespotykanych, modelów dialogu.

Dr Maciej Zieleniecki (Uniwersytet Gdański) przyjrzał się działaniu ustawy antykryzysowej po siedmiu miesiącach jej działania. Ustawa stworzyła instrumenty prawa pracy, które umożliwiły przedłużenie i większą elastyczność czasu pracy oraz instrumenty prawa ubezpieczeń, które pozwalają uzyskać pomoc w zachowaniu miejsc pracy, np. instytucję przestoju ekonomicznego.

Zdaniem prelegenta bardziej zasadny i skuteczny byłby inny podział mechanizmów prawnych: dla przedsiębiorstw w przejściowych trudnościach finansowych oraz dla wszystkich przedsiębiorstw. Po instrumenty ustawy antykryzysowej sięgają bowiem wszyscy przedsiębiorcy, nie tylko ci, którzy mają trudności. Tym samym zachodzi zjawisko stosowania przez pracodawców mechanizmów niekorzystnych dla pracownika bez uzasadnienia ekonomicznego – tylko dlatego, że na to pozwala ustawa. Dotyczy to zwłaszcza przedłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy oraz zatrudniania pracowników na podstawie umów terminowych.

Przewidzianych przez ustawę świadczeń przedsiębiorcy nie wykorzystują z dwóch powodów. Po pierwsze, uzyskanie statusu przedsiębiorcy w trudnościach jest bardzo rygorystyczne, zaś zakres wsparcia nie jest zbyt wysoki. Po drugie, procedura uzyskania świadczeń jest skomplikowana, scentralizowana i zbiurokratyzowana. W efekcie środki budżetowe przewidziane na wykonanie ustawy pozostały niewykorzystane. Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych posiada całkiem spore rezerwy.

Dr Zieleniecki wskazał także na brak sankcji za łamanie zapisów ustawy antykryzysowej. Są to ewidentne błędy ustawy i były one sygnalizowane przed jej uchwaleniem. Ich wprowadzenie wskazuje na to, że było to celowe.

Prof. Jakub Stelina (Uniwersytet Gdański) spojrzał na ustawę antykryzysową bardziej przychylnie i zwrócił uwagę na jej oryginalność. Przede wszystkim ustawa powstała na gruncie dialogu społecznego, umowy partnerów społecznych, którzy sami dla siebie ustalili regulacje prawne, niestety nieco zmienione w Sejmie. Dalej, ustawa oddaje partnerom prawne instrumenty prowadzenia dialogu i stwarza po temu większe możliwości. Zaś czas trwania ustawy, czas kryzysu stanowi poligon doświadczalny tych mechanizmów. Może będzie można je potraktować jako rozwiązania docelowe?

Ustawa stworzyła instrumenty prawne godzące w interes pracownika, ale też dająca mu wsparcie z puli świadczeń socjalnych. Z instrumentów wsparcia pracodawcy nie korzystają. Tym samym – ubolewał prof. Stelina – główną realną ofiarą walki z kryzysem stał się pracownik. Być może zasadnie byłoby na czas kryzysu wesprzeć pracownika i dać mu większe instrumenty ochrony, natomiast osłabić je w momencie dobrej koniunktury, kiedy łatwiej mu będzie znaleźć dobrą pracę.

Wypowiedzi prelegentów wywołały żywą reakcję słuchaczy, zarówno co do samego kryzysu, jaki i ustawy antykryzysowej. Tomasz Wójcik z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność zaznaczył, że kryzys zrodził się z akceptacji politycznej wymiany gospodarczej z krajami nie przestrzegającymi zasad godziwej pracy i zatrudnienia, a tym samym pozostającymi poza zasadami uczciwej konkurencji, takimi jak Chiny. Jacek Rybicki porównał działanie podobnych ustaw w innych krajach i przytaczał liczby: w Niemczech ocalono do 1 miliona miejsc pracy, we Włoszech 200 – 400 tysięcy, a w Polsce góra 10 tysięcy. W Polsce bezrobocie wzrosło o 34 procent, w Niemczech o 5 procent. Ustawa więc swojej roli nie spełniła. Z opinią Jacka Rybickiego zgodzili się również inni słuchacze.

Swoimi opiniami podzielili się związkowcy z Komisji Zakładowych. Dariusz Dąbrowski z Volkswagen Polska zwrócił uwagę, że ustawa weszła w życie już po najgorszym momencie, czyli przełomie lat 2008/2009. Wtedy związkowcy zgadzali się na obniżki płac i na inne ograniczenia. Cały ciężar został wzięty na barki pracowników bez ustaleń prawnych. Rząd polski, w przeciwieństwie do innych krajów nie wprowadził regulacji stymulujących popyt, np. opłat za złomowanie samochodów. Irena Przybysz z Zakładów Koksowniczych potwierdziła tę opinię. Ustawa przyszła za późno. W przypadku jej zakładów związki i pracodawcy wyciągnęli jednak wnioski z wcześniejszego kryzysu, czyli z lat 2000-2001 i z obecnego kryzysu wychodzą bez strat. Roman Beczek z Sekretariatu Ochrony Zdrowia Regionu Dolny Śląsk wskazał, że na ochronę zdrowia nie poszły żadne dodatkowe fundusze, chociaż wiadomo było, że zwalniani pracownicy – ofiary kryzysu, przypłacają ten stan własnym zdrowiem.

Sesja II: Europejskie doświadczenia prowadzenia dialogu społecznego i metody wdrażania priorytetów europejskiego dialogu społecznego w czasie globalnego kryzysu gospodarczego


Jacek Rybicki:

Kryzys powoduje rozwarstwienie w zakresie dochodów - straty są nacjonalizowane, zyski prywatyzowane. Rozwarstwienie między krajami „starej” i „nowej” Unii pogłębia się.

Model flexicurity wprowadzony w Danii – bezpieczeństwo socjalne pracownika powiązane z elastycznością na rynku pracy – okazał się zupełnie niewydajny, gdy bezrobocie przekroczyło próg 3 procent. Nie może więc stawać się modelowym rozwiązaniem dla Polski.

Juliane Bir:

Ważna jest synergia. Jeżeli każdy z partnerów należycie wypełni swoją rolę i dojdzie do porozumienia, uzyskany efekt będzie dla każdej ze stron o wiele lepszy, nawet dla tych, którzy ewentualnie wygraliby negocjacje.

Kristina Krupaviciene:

Polskie rozwiązania kryzysowe są dla Litwinów inspiracją i wzorem.

Marjolijn Bulk

Model holenderskiego flexicurity nie może być mechanicznie przenoszony do innych krajów.


Często kryzys oznacza dyktat i wymuszenia, ale kryzys może też wymuszać dialog – rozpoczął sesję jej moderator Jacek Rybicki. Charakteryzując krótko europejski model społeczny (dialog jako podstawa porozumienia, przeciwdziałanie wykluczeniu, powszechny dostęp do usług publicznych, równouprawnienie) wskazał na zagrożenia, jakie do tego modelu wniósł kryzys. Powoduje on bowiem rozwarstwienie w zakresie dochodów - straty są nacjonalizowane, zyski prywatyzowane – jak i rozwoju poszczególnych krajów UE. Moderator odniósł się do systemu flexicurity – modelu zastosowanego m.in. w Danii, a wspieranego przez Unię. Model flexicurity – bezpieczeństwo socjalne pracownika powiązane z elastycznością na rynku pracy – okazał się zupełnie niewydajny, gdy bezrobocie w Danii przekroczyło próg 3 procent. Jacek Rybicki wskazał także na fakt, że pracodawcy wykorzystują kryzys, aby obniżyć koszty pracy.

Doświadczeniami w rozwoju dialogu na gruncie europejskim podzieliła się Juliane Bir (Europejska Konfederacja Związków Zawodowych). Dialog między partnerami dokonał ogromnego postępu. W 1995 roku rozpoczęto wstępne negocjacje nt. dialogu społecznego. W efekcie zawarto aż cztery porozumienia, m.in. dotyczące telepracy, stresu w pracy i molestowania. Zaowocowało to powstaniem stosownych dyrektyw, które są obecnie wdrażane przez partnerów. Zdaniem prelegentki obecnie dialog społeczny wszedł w fazę dojrzałą i wysiłki partnerów skupiają się na poprawie jego jakości.

Ważna jest synergia. Jeżeli każdy z partnerów należycie wypełni swoją rolę i dojdzie do porozumienia, uzyskany efekt będzie dla każdej ze stron o wiele lepszy, nawet dla tych, którzy ewentualnie wygraliby negocjacje.

EKZZ osiągnął porozumienie w sprawie urlopów rodzicielskich oraz europejskiego rynku pracy. Aktualnie na forum europejskim toczą się 3 dyskusje społeczne: flexicurity, wpływ zmian klimatycznych na miejsca pracy oraz mobilności.

Kontrapunktem dla doświadczeń rozwiniętej Europy było wystąpienie Kristiny Krupaviciene (LPS „Solidarumas” - Litwa). Sytuacja gospodarcza i społeczna na Litwie jest - zdaniem prelegentki – trudniejsza niż w Polsce. W kraju liczącym 3,5 mln osób bez pracy pozostaje 300 tys., a tylko 70 tys. dostaje zasiłki. Brakuje pieniędzy w budżecie i rozwija się szara strefa. Dodatkowe problemy wywołuje groźba dewaluacji lita, nadmierne zadłużenie ludności oraz likwidacja elektrowni atomowej i wzrost cen energii. Powoduje to napięcia społeczne, których apogeum miało miejsce w styczniu 2009 roku. W efekcie rząd podjął dialog ze związkami zawodowymi, organizacjami pracodawców oraz emerytów i niepełnosprawnych. Powołano 3 zespoły robocze dot. przedsiębiorczości, likwidacji bezrobocia i poprawy na rynku pracy. Polskie rozwiązania kryzysowe są dla Litwinów inspiracją i wzorem.

O dialogu społecznym w Holandii mówiła Marjolijn Bulk (FNV). Holandię uważa się za modelowy kraj społecznego dialogu. Ma to swoje konotacje historyczne i geograficzne. Każdy akt prawny związany jest z jakimś kompromisem.

W 1982 roku zawarto pierwsze „porozumienie antykryzysowe” . Związki zawodowe zgodziły się na ograniczenie wynagrodzeń, aby gospodarka odbiła się od dna. Wynegocjowano również system zabezpieczeń. Partnerzy zgodzili się również na elastyczność rynku pracy. W efekcie Holandia ma najniższy poziom bezrobocia w krajach unijnych.

Prelegentka zarysowała problemy wymagające dialogu społecznego w Holandii. Jest to problem urynkowienia systemu zdrowia oraz usług publicznych. Wymaga to od partnerów wzajemnego zaufania. Model holenderskiego flexicurity nie może być jednak mechanicznie przenoszony do innych krajów. Marjolijn Bulk podała przykład Hiszpanii, która ma najwyższe bezrobocie i recesję stosując identyczne instrumenty, jakie z sukcesem wykorzystała Holandia. Sam program w sposób magiczny nie poprawi sytuacji pracownika.

Tomasz Wójcik, odnosząc się z sali do wystąpień prelegentów, zwrócił uwagę, że w Polsce stosuje się techniki dialogu, a nie sam dialog, który wymaga wzajemnego zaufania partnerów. Trudno mówić o dialogu autonomicznym, jeżeli nie istnieje supervisor – instytucja, która zadba o uczciwe i sprawiedliwe wzajemne traktowanie się partnerów. Juliene Bir stwierdziła w odpowiedzi, że na gruncie europejskim partnerzy starają się szanować wzajemnie, zgadzają się także co do wspólnych wartości, takich jak solidarność, czy koncepcja państwa dobrobytu. System dialogu europejskiego jest dwustronny – trzecia strona, czyli komisja unijna, angażuje się dopiero w dyskusje na temat różnych polityk społecznych (flexicurity itp.)



Sesja III: Poglądy polskich partnerów społecznych – pracodawców i związków zawodowych – w sprawie możliwości i form współpracy na czas kryzysu


Zygmunt Mierzejewski:

Pakiet antykryzysowy wypracowali sami partnerzy – związkowcy i pracodawcy – w ciągu dwóch miesięcy pracy. Można się porozumieć mając wspólny cel i wzajemne zaufanie.

Barbara Surdykowska:

Należy budować struktury wsparcia dla pracowników zagrożonych zwolnieniem. Środki takie są w dyspozycji starostów, ale ich się nie wykorzystuje.

Izabela Opęchowska:

Chociaż nie zostały załatwione wszystkie problemy, partnerzy porozumieli się ze względu na dobro wspólne.

Paweł Śmigielski:

W dialogu najważniejsze jest poszanowanie i równość stron. Należy wypracować polski model flexicurity. Pracodawcy powtarzają bowiem zawsze to samo – niezależnie od tego, czy kryzys jest, czy go nie ma.




Jak wykorzystać doświadczenia kryzysu w rozwoju dialogu społecznego? –zastanawiał się Sławomir Adamczyk (ekspert Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”), moderator trzeciego panelu konferencji. W wielu krajach rządy uważały, że wiedzą, co należy zrobić i nie oczekiwały współpracy. Tak działo się w Polsce. Nie budujemy jeszcze wzajemnych relacji w duchu europejskiego modelu społecznego, który zakłada zrozumienie wzajemnych korzyści pracodawców i pracowników. Tymczasem wyzwania związane z kryzysem nie znikną. Przed nami problemy braku odpowiednio wykształconych pracowników, luka demograficzna – to wszystko wymaga dialogu.

Swoimi doświadczeniami z prac przy ustawie antykryzysowej podzielił się Zygmunt Mierzejewski (Wiceprzewodniczący Forum Związków Zawodowych). Początkowo rząd nie przyjmował do wiadomości faktu kryzysu, później zaś dążył do tego, by problem 500 tysięcy bezrobotnych załatwić bezkosztowo. W efekcie pakiet antykryzysowy wypracowali sami partnerzy – związkowcy i pracodawcy – w ciągu dwóch miesięcy pracy. Ich rozwiązania przyjął rząd i wdrożył w Sejmie, modyfikując zresztą dość istotne elementy. Prace nad pakietem dowodzą jednak, że można się porozumieć mając wspólny cel i wzajemne zaufanie.

O praktycznych efektach prac nad pakietem antykryzysowym powiedziała Barbara Surdykowska (Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”). Ponieważ nie zostały w 2009 roku wykorzystane środki z Funduszu Pracy (nadwyżka wyniosła 2 mld zł) rząd zamierza obniżyć koszty pracy poprzez zmniejszenie składki na FP. Tymczasem należy budować struktury wsparcia dla pracowników zagrożonych zwolnieniem. Środki takie znajdują się w dyspozycji starostów, którzy w ogóle ich nie wykorzystują. Np. poziom aktywności pracowników 50+ jest najniższy w Europie. Podnoszenie kwalifikacji tych osób jest sprawą absolutnie kluczową. Niestety, w tej sprawie nic się nie robi, a środkami na ten cel dysponuje wyłącznie państwo.

Zdaniem prelegentki w nowym prawodawstwie pracy rozwiązania dotyczące czasu pracy należy przenieść do kompetencji zakładu pracy i pozostawić do decyzji pracodawców i związków zawodowych. (Z tą opinią nie zgodziła się w późniejszej dyskusji Ewa Tomaszewska z KK NSZZ „Solidarność”.)

Izabela Opęchowska (Dyrektor Zespołu Dialogu Społecznego w Związku Rzemiosła Polskiego), jako jedyna przedstawicielka pracodawców na konferencji, również widzi pozytywne skutki prac nad pakietem antykryzysowym. Chociaż nie zostały załatwione wszystkie problemy, partnerzy porozumieli się ze względu na dobro wspólne. ZRP będzie monitorowało działanie ustawy, oczekuje również wykorzystania funduszy unijnych. Za sukces uznała zwolnienie od podatku dochodowego świadczeń wypłacanych z funduszów socjalnych. Aktualnie organizacja pracodawców walczy o stworzenie systemu prostych pożyczek poza istniejącym systemem bankowym dla małych przedsiębiorstw.

Praktycznymi wnioskami z dialogu pracodawcy – pracobiorcy podzielił się Paweł Śmigielski (Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych). W dialogu najważniejsze jest poszanowanie i równość stron. Tymczasem często stosowany jest szantaż negocjacyjny: „jeżeli się nie zgodzicie – będą zwolnienia grupowe”. Wykorzystuje się również niedostatki umiejętności prawnych partnerów – co innego mieli na myśli negocjatorzy, a co innego zapisali prawnicy pracodawców. Mówca wskazał na słabość związków, którzy nie wykorzystują silnej formy nacisku, np. poprzez demonstracje uliczne. W efekcie w kryzysie częściej sięgano po metody dyktatu, a nie dialogu, czego rezultatem jest ustawa antykryzysowa, z której nikt nie jest zadowolony. Tymczasem dialog musi istnieć zawsze – nie tylko w kryzysie. Pracodawcy powtarzają bowiem zawsze to samo – niezależnie od tego, czy kryzys jest, czy go nie ma. Należy zatem wypracować polski model flexicurity.

W dyskusji Ewa Tomaszewska zwróciła uwagę na to, że Polska nie korzysta ze środków unijnych na wspieranie walki z kryzysem. Jacek Rybicki scharakteryzował ironicznie już istniejący „polski model flexicurity”: najbardziej elastyczny rynek pracy w Europie i najniższy poziom zabezpieczeń. Dariusz Dębowski z Volkswagen Polska uznał wysiłki negocjatorów związkowych w czasie kryzysu za niewystarczające. Zapisy ustawy o 12-to miesięcznym okresie rozliczeniowym idą ewidentnie wbrew interesom pracowniczym. Wygrał lobbing zakładowych dyrektorów HR. Związki były również zbyt mało widoczne na ulicach.

Obecny kryzys jako pierwszy ujawnił słabość dotychczasowego modelu kapitalizmu. W Polsce zaś ujawnił brak polityki przemysłowej. Zmusił jednak strony do dialogu i szukania obszarów wspólnej odpowiedzialności – podsumował sesję i całą konferencję Sławomir Adamczyk.

Na koniec pozwolę sobie na osobisty komentarz. Po wysłuchaniu wystąpień odniosłem wrażenie, że na polskich problemach kładzie się cieniem wzajemna nieufność partnerów dialogu. Innymi słowy: okręt wpłynął w sztorm i nie dość, że musi się z nim zmierzyć każdy, kto przebywa na pokładzie – to jeszcze dodatkowo walczący z żywiołem podróżnicy nie ufają sobie nawzajem. Goście z państw „starej Unii” wyraźnie mówili o wzajemnym szacunku partnerów, o powszechnej świadomości, że mądry kompromis zawsze będzie lepszy niż zdecydowana wygrana, być może najsilniejszej, ale tylko jednej ze stron. Konferencja, jak i cały projekt poświęcony dialogowi, stanowi dobry krok – może niewielki wobec wielkości drogi do przebycia – ale na pewno prowadzący we właściwym kierunku.


Grzegorz Kulczykowski